|
19-05-2006 UE
EFSA
odpowiada na krytykę
W
dniu 15 maja Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa
Żywności (EFSA) wystąpił zdecydowanie w obronie
stosowanych przez siebie metod, a zwłaszcza kwestii
zachowywania bezstronności w badaniach dotyczących
organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO).
W dniu 15 maja odbyło się spotkanie EFSA i
przedstawicieli państw członkowskich, podczas którego
EFSA chciał wysłuchać ewentualnych uwag tych
przedstawicieli na temat metod i procedur
stosowanych przez EFSA. Informacja podsumowująca
spotkanie będzie opublikowana niebawem, ale urzędnicy
EFSA rozmawiali z dziennikarzami już po spotkaniu.
Dr Herman Koëter, p.o. dyrektora zarządzającego
EFSA, powiedział: - Dokonujemy oceny żywności -
roślin i zwierząt w łańcuchu pokarmowym - pod kątem
ryzyka lub bezpieczeństwa. Nasze uprawnienia
ograniczają się do spraw naukowych. Nie zajmujemy
się upoważnieniami, ani wdrożeniami. Działamy w
sposób niezależny i bezstronny. Żaden
partykularny interes nie rzutuje na wynik naszych
decyzji.
Od czasu powstania w 2002 r. EFSA badał 11 różnych
GMO, przy pomocy zespołu ekspertów z 13 państw członkowskich.
Komisja Europejska, która utworzyła ten urząd,
ostatnio nakazała bliższą współpracę z państwami
członkowskimi, co spotkało się z ostrożnym
zadowoleniem ze strony lobbystów przeciwnych GMO i
ze zdecydowaną krytyką ze strony lobbystów
opowiadających się za GMO.
W okresie jednego roku EFSA musi dokonać oceny
konkretnych GMO pod kątem ryzyka lub bezpieczeństwa.
Urząd opiera się na danych terenowych zebranych
przez firmy, które są twórcami określonych GMO.
Jeżeli zespół ekspertów wymaga dostarczenia
dodatkowych informacji, wówczas bieg terminów
zostaje wstrzymany, a w tym czasie firma podejmuje
starania w kierunku uzyskania wymaganych informacji.
Oczywiście powstaje wówczas problem zaufania. Czy
można ufać, że firmy te przedstawią dokładne
wyniki? - Opieramy się na dobrych praktykach
laboratoryjnych, które wyjaśniają kwestie
zapewnienia jakości - wyjaśnił dr Koëter. -
Ponadto dany kraj musi monitorować instytucję
przeprowadzającą badania. Wszystko to razem
sprawia, że możemy polegać na przedstawianych
informacjach. Niekiedy przedkładane są badania
uniwersyteckie.
Dr Harry Kuiper jest przewodniczącym zespołu
zajmującego się GMO w EFSA od czasu jego
utworzenia w 2002 r. - Porównujemy odmiany GMO z
uprawami prowadzonymi w sposób tradycyjny, ponieważ
uznaje się je za "bezpieczne". Jest to
punkt odniesienia - powiedział. - Zespół wyjaśnia
wnioskodawcy, że musi wytłumaczyć różnice, a różnice
te ocenia się pod kątem ich toksykologicznego wpływu
na organizm człowieka oraz na środowisko
naturalne. Na przykład, w przypadku, gdy roślina
wytwarza nowe białko - poddajemy to białko serii
testów biomedycznych i toksykologicznych. Każda
tego rodzaju roślina będzie bardzo dokładnie
badana. Przedstawiciele państw członkowskich zgłosili
w tym miejscu dwie kwestie. Co ze skutkami długofalowymi
i jak zespół radzi sobie z elementem niepewności?
- Istotą oceny jest skupienie się na ocenie długofalowej
i na znakach zapytania - powiedział dr Kuiper. -
Analizujemy każdy przejaw zmiany, ponieważ testy w
kierunku toksyczności mogą być stosowane w zależności
od stwierdzonych zmian. Ocena wpływu na środowisko
jest dokonywana "krok po kroku", poprzez
obserwowanie potencjalnych skutków dla organizmów
docelowych i dla pozostałych organizmów. Następnie
- przed rozpoczęciem prób terenowych -
przechodzimy do szklarni.
Wywołało to dalszą krytykę ze strony państw członkowskich
w odniesieniu do terminologii, która w opinii niektórych
przedstawicieli jest mało pomocna. - Jeżeli ryzyko
określa się jako "nieznaczne", dla menedżerów
jest to zbyt ogólnikowe, i w związku z tym
ustalenie takiego stopnia ryzyka jest trudne -
powiedział dr Kuiper. - Jednakże biorąc pod uwagę
nasz punkt odniesienia, jesteśmy w stanie powiedzieć
jedynie, że dany GMO jest "równie
bezpieczny" jak roślina tradycyjna.
Państwa członkowskie miały kolejne obawy co do
sposobu, w jaki następnie EFSA upowszechnia swoje
wyniki. Państwa członkowskie przedstawiają
pytania, na które zespół ma udzielić odpowiedzi.
W przeszłości zespół pogrupował sprawy budzące
obawy według tematów - takich jak na przykład
alergie. Zespół przyznał, że teraz poszczególne
kwestie będą rozpatrywane indywidualnie. Państwa
członkowskie domagały się również konkretnego
protokołu dotyczącego procesu badania GMO. - Nie
chcemy opracowywać "książki
kucharskiej" - powiedział dr Kuiper - w
sytuacji, gdy możemy otrzymać wniosek w sprawie
GMO, który nie jest zgodny z protokołem.
Niektóre państwa członkowskie krytykowały zasadę
"drzwi zamkniętych" stosowaną przez EFSA.
Obrady zespołu oceniającego nie są jawne, a niektóre
państwa członkowskie chciałyby, aby takie były.
EFSA odrzucił takie rozwiązanie. - Współpracujemy
już ściśle z państwami członkowskimi -
argumentował dr Koëter. - Zespoły ekspertów są
niezależne - jest to podstawa ich funkcjonowania -
a kiedy zespół wypracowuje porozumienie, stanowi
to o jego sile. Jednostki nie są ważne.
- Dzisiaj presja polityczna powinna ustąpić wobec
argumentów naukowych. Wcześniej decyzje były
podejmowane przez EFSA oraz państwa członkowskie i
nie osiągano porozumienia. EFSA powinien to naprawić
- ocenił dr Koëter. - Polityka wchodzi chyłkiem
do nauki. Nie możemy tego problemu rozwiązać,
lecz robimy wszystko, co w naszej mocy. Politycy nie
powinni próbować ukrywać kwestii politycznych pod
płaszczykiem dowodów naukowych - powiedział.
Opracowano
na podstawie: Cordis
News
|
|