|
18-01-2008 UE,
Polska
Spór
KE z Polską w sprawie produktów GMO
Komisja
Europejska odrzuciła wniosek Polski o przedłużenie
czasu na wyjaśnienia w sprawie kwestionowanych
przez KE dwóch polskich ustaw, zakazujących
wprowadzanie na rynek roślin modyfikowanych
genetycznie (GMO).
Chodzi
o ustawę o nasiennictwie i ustawę o paszach z 2006
roku. Pierwsza z nich zakazuje dopuszczenia do
obrotu w Polsce nasion GMO, co - zdaniem ekologów -
jest równoznaczne z zakazem uprawy. Druga ustawa
wprowadza zakaz importu wszystkich rodzajów pasz,
które zawierają komponenty GMO. Praktycznie ma on
zacząć obowiązywać po dwuletnim vacatio legis, w
drugiej połowie tego roku.
Zdaniem KE, takie przepisy są nie do
zaakceptowania, bowiem obejmują także produkty
dopuszczone do obrotu na szczeblu unijnym. Dlatego
KE już w 2006 roku wszczęła wobec Polski postępowania,
które mogą zakończyć się przed Trybunałem
Sprawiedliwości w Luksemburgu. W wysyłanych
dwukrotnie listach domagała się zmiany niezgodnych
z prawem UE - jej zdaniem - ustaw. Ostateczny termin
odpowiedzi minął przed Bożym Narodzeniem, ale
nowy polski rząd prosił Komisję o więcej czasu
na przygotowanie pisma. "KE nie przedłużyła
terminu" - podała 17 stycznia rzeczniczka
unijnego komisarza ds. zdrowia, Nina Papadulaki.
To oznacza, że Polska powinna natychmiast przesłać
do Brukseli dodatkowe wyjaśnienia i ewentualne
zapowiedzi zmian w ustawach. Nie jest jednak przesądzone,
że KE będzie się spieszyć ze skierowaniem sprawy
przeciwko Polsce do Luksemburga. Obserwatorzy
wskazują, że w trudnym politycznie okresie
ratyfikacji nowego traktatu UE, będzie się raczej
starała unikać konfliktów z krajami członkowskimi.
Musi też brać pod uwagę zdanie opinii publicznej
- według różnych sondaży, w Polsce 60-80 proc.
osób jest przeciwko genetycznie modyfikowanej żywności;
ma ona też licznych przeciwników w pozostałych
krajach UE. Nowy polski rząd zapowiedział, że
Polska ma być krajem wolnym od GMO. "Chciałbym
kontynuować w tej sprawie linię przyjętą przez
mojego poprzednika Jana Szyszko. Moje argumenty są
podobne" - mówił w grudniu ub. r. minister środowiska
Maciej Nowicki.
Poza Polską, gorącym przeciwnikiem GMO stała się
też Francja. Zgodnie z zapowiedziami prezydenta
Nicolasa Sarkozy'ego, w minionym tygodniu ogłosiła
ona zawieszenie upraw jedynego wysiewanego tam
gatunku GMO, kukurydzy MON810. Unijna dyrektywa z
2001 roku stanowi, że państwa członkowskie UE nie
mogą zakazywać, ograniczać i utrudniać
wprowadzenia do obrotu GMO, jeśli zostały one
dopuszczone na szczeblu unijnym.
Odstępstwa są możliwe, jeśli kraj wytłumaczy je
ryzykiem dla zdrowia ludzkiego lub środowiska
naturalnego. Wtedy można ubiegać się o zgodę na
tymczasowe ograniczenie lub zakazanie stosowania lub
sprzedaży produktów GMO. Na tę klauzulę powołuje
się teraz Francja. "Nawet duże kraje zrozumiały,
że GMO nie jest dla Europy żadnym rozwiązaniem"
- skomentował w rozmowie z PAP rzecznik Greenpeace
Polska Jacek Winiarski.
Uprawa GMO jest też przedmiotem sporu w samej
Komisji Europejskiej. Przeciwnikiem jest komisarz
ds. ochrony środowiska Stawros Dimas, a
zwolennikami komisarz ds. handlu Brytyjczyk Peter
Mandelson, niemiecki komisarz ds. przemysłu Guenter
Verheugen oraz słoweński komisarz ds. nauki Janez
Potocznik. Przekonują oni, że brak zgody na uprawę
GMO będzie niezgodny z zasadami Światowej
Organizacji Handlu, która może wszcząć postępowanie
karne przeciwko UE.
Kilka lat temu USA, Kanada i Argentyna złożyły
skargę do WTO przeciwko unijnemu moratorium
wprowadzonemu w 1998 roku na nowe produkty GMO. KE
przegrała pierwszą sprawę w 2004 roku. Moratorium
wygasło w 2004 roku i od tego czasu KE rozpoczęła
procedury stopniowego wydawania zgody na poszczególne
produkty GMO.
Obecnie UE jest obszarem wolnym od upraw GMO, poza
nielicznymi wyjątkami uprawy kukurydzy MON810
rozpoczętej jeszcze przed przyjęciem moratorium.
Uprawia się ją głownie w Hiszpanii (ok. 70 tys.
ha).
Opracowane
na podstawie: PAP, onet.pl
|
|