|
25-03-2008 Polska
Niezwykły
len z Wrocławia
Leczy
rany, nie gniecie się i można z niego robić
obudowy do komputerów - we Wrocławiu wymyślono
niezwykłą odmianę lnu.
Wygląda
niepozornie: szare, szorstkie nici o
charakterystycznym zapachu surowego lnu. Kilkanaście
dni temu pierwsze szpule nici zostały wyprodukowane
w jednej z polskich firm przędzalniczych. Nici z
modyfikowanego genetycznie lnu, który powstał w
pracowni prof. Jana Szopy-Skórkowskiego z Instytutu
Biochemii i Biologii Molekularnej Uniwersytetu Wrocławskiego.
Do włókien pozyskanych z lnu oleistego wprowadził
geny, które przyspieszają gojenie się ran. Doświadczenia
prowadzone wspólnie z wrocławską Akademią
Medyczną pokazały, że lniane włókna opóźniają
obumieranie komórek krwi, działają bakteriobójcze
i znacząco zmniejszają liczbę wolnych rodników
odpowiedzialnych m.in. za uszkodzenia komórek.
Len wybielony za pomocą zasad jest bezwartościowy
jako substancja lecznicza. Cenny jest tylko len
szary. - Można z niego otrzymać nici chirurgiczne
i opatrunki do skaleczeń, oparzeń, infekcji, do
ochrony pola operacyjnego. Lepsze od bawełnianej
gazy, która jest tylko jałowa, bez żadnych właściwości
leczniczych - mówi profesor.
Koszt produkcji modyfikowanego lnu jest taki sam jak
zwykłego. Wyprodukowała go firma włókiennicza
spod Malborka, która odezwała się do profesora po
artykule, jaki ukazał się w "Gazecie", i
zaproponowała współpracę. - Mamy już nici i płótno,
teraz potrzeba firm medycznych, które podejmą się
produkcji materiałów opatrunkowych. Gdybym pracował
w USA, byłoby łatwiej: tam jest atmosfera dla
innowacji. Zresztą byłem tam miesiąc temu na
kongresie i już jedna z firm zainteresowała się
pomysłem. U nas bariery mentalne są gorsze od
ekonomicznych, w środowisku naukowym bardziej liczą
się publikacje niż patenty.
Zespół prof. Szopy-Skórkowskiego pracuje nad lnem
od dziesięciu lat. - Nikt odtąd nie zrobił tylu
jego udoskonalonych form co my - mówi.
Profesor pracuje także nad lnem
"plastikowym": wprowadził do niego geny
bakterii Ralstonia eutropha , która wytwarza
polihydrokysmaślan, czyli biodegradowalne tworzywo
sztuczne. W przyszłym roku będzie gotowa tkanina,
która się nie gniecie, ma silne włókna i jest
hydrofobowa: po wypraniu i strząśnięciu wody
lniana koszula jest właściwe sucha. To niejedyne
możliwe zastosowanie "wrocławskiego
lnu".
- Wystarczy do zwykłych polimerów, które rozkładają
się przez setki lat, dodać np. 20 proc. lnu, żeby
otrzymać tańsze i bardziej ekologiczne tworzywo do
produkcji choćby desek rozdzielczych, zderzaków,
opakowań, obudów do komputerów, artykułów
gospodarstwa domowego, toreb czy zabawek - prof.
Szopa-Skórkowski pokazuje twardą płytkę. -
Jestem pewien, że sprawdzi się także w
konstrukcji implantów kości czy stawów, bo jest
tak samo wytrzymały jak włókna szklane, tańszy i
lżejszy.
Opracowano
na podstawie: Gazeta Wyborcza Wrocław
|
|